Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
37 postów 425 komentarzy

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.. ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ostatni przerabiam z dziećmi w szkole historie Biblijne. Odświeżając je uczę się na nowo Wiary.. . Tym razem o Józefie.

 Jakub - wnuk Abrachama, ma 12 synów. Wśród nich jest jeden który się wyróżnia. Nie tylko wcześnie ujawnia swoje zdolności intelektualne ale ma także ma sny, które wprowadzają w zakłopotanie jego braci, gdyż potrafi je interpretować. I to niekorzystnie dla nich. Nie trudno się domyślić, że "młody" był solą w oku starszych, gdyż pewnie Jakub faworyzował "młodego" i dażył specjalną estymą.


Pewnego razu bracia gdy już mieli go zupełnie dość, postanawiają go zabić. Ponieważ jednak zabójstwo to straszny grzech , jeden z braci powstrzymuje ich zapędy i postanawiają sprzedać go karawanie kupców zdążających do Egiptu.( nota bene, kojatzy mi się ze sprzedażą Jezusa za 30 srebrników..).


Józef trafia do Egiptu i zostaje kupiony na targu niewolników jednemu z vipów miejsckich.

Można powiedzieć, że Józef radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Najpierw jako godny zaufania zarządca domu swojego Pana, potem więzień i przestępca – oskarżony niesłusznie przez żonę swojego Pana, a w końcu kończy jako główny zarządca na dworze Faraona dzięki swoim zdolnościom za które sprzedali go bracia. :-)))

 

To, co cechuje Józefa, to brak pragnienia zemsty – owego kwasu który zatruwa ludzkie relacje i spala samego człowieka oraz tęsknota za rodziną. Przyjmuje on od samego początku swoje trudne położenie jak wyzwanie któremu musi sprostać. Egipcjanom daje się poznać jako człowiek uczciwy i prawy, godny zaufania, co sprzyja jego karierze na dworze faraona.

Wreszcie potrafiący tłumaczyć sny – co w Egipcie mogą czynić tylko Kapłani. A ponieważ nikt z kapłanów nie potrafił wyjaśnić snu faraonowi, zrobił to Józef i został kimś ważnym -  zarządcą dóbr królestwa faraona.

 Nie będę streszczał tej historii w całości, bo można ją przeczytać w całości w Księdze Rodzaju( Rozdziały 37 do 50 ).

Jednak finał opowieści jest taki, że dzięki rozkodowaniu snu faraona, Egipt przygotowuje się w pełni na nadchodzące lata nieurodzaju, które będą przez 7 lat nękać tamtą część kontynentu. Za sprawą tej klęski do Egiptu przyjeżdżają mieszkańcy ościennych krajów. Skarbiec faraona pęka od złota.. . Po jakimś czasie do Egiptu zawitali także bracia Józefa aby zakupić zboża i zostają rozpoznani przez Józefa.

 Zanim dojdzie do pojednania zdarzy się kilka zabawnych i sytuacji których nie chcę opisywać.

Historia kończy się tym, że cała rodzina Józefa zostaje sprowadzona do Egiptu i tak zostaje uratowana od lat głodu. Żyje dostatnio i godnie u boku Józefa

 

Można rzec: a wszystko to, przez - z jednej strony postępek zazdrosnych chorobliwie braci a z drugiej - dobre serce Józefa i optymistyczne jego usposobienie. To, razem  sprawia, że los mu sprzyja.  A cała historia Józefa, pomimo tragicznego początku kończy się dobrze.

 

 

******************

 

Gdy czytam tę historię, przychodzi mi na myśl przysłowie: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

Przysłowie jednak to pewne uproszczenie. Bo, nie zawsze historie dobrze się kończą, nawet gdy bohater niej jest optymistą.. . A ponieważ ta się dobrze kończy, należy się jej dobrze przyjżeć i zapytać:

-  dzięki czemu w ogóle takie dobre zakończenie było możliwe?

 

Odpowiedzi musimy szukać u pradziadka Józefa, którym był Abracham. A warto pamiętać, że owemu pradziadkowi Bóg złożył obietnicę, że jego potomstwo będzie tak liczne jak gwiazdy na niebie. A liczne potomstwo oznacza ogromne błogosławienstwo Boga dla rodu Abrachama.

Obietnica ta nie spełniła się za jego życia, gdyż Abracham miał zaledwie dwóch synów. Jeden Izmael z niewolnicy oraz Izaak( Ojciec Jakuba, a dziadek Józefa).

Jednak Bóg pamiętając o danej obietnicy jest wierny i nie pozwala zgonąć ani Józefowi ani jego rodzinie. Można rzec, że Bóg czuwa nad realizacją tej obietnicy - zwłaszcza w sytuacjach gdy owe potomstwo dąży do zagłady wskutek złych postępków.

 

Można powiedzieć, że Bóg, wykorzystał nawet przyrodę i zdolności Józefa do tego, aby owa ponura historia z krnąbrnymi braćmi mogła zakończyć się pozytywnie.

 

 Jest to bardzo krzepiąca historia dla czlowieka ochrzczonego. A to dlatego, że będąc ochrzczonymm, jestem częścią tej obietnicy Abrachamowi - stanowię dziedzictwo obietnicy danej jemu właśnie.

 

Tak, przez chrzest należę do tego pokolenia które uczestnicy w obietnicy Abrachama. A to oznacza, że jestem szczególnym dzieckiem, które jest drogie w oczach Boga.

 

Nawet jeśli dane mi będzie w życiu doświadczyć trudnych doświadczeń, to mogę zawsze patrzeć w przyszłość z ufnymi oczami – jak Józef. Bo Bóg czuwa nademną, a moje zdolności i umiejętności wykorzysta aby moje życie stało się także błogosławieństwem dla innych – tak jak początkowo, beznadziejna sytuacja Józefa stała się punktem wyjścia dla ocalenia jego rodziny.

 

Zatem nie ma w moim życiu sytuacji bez wyjścia jeśli opieram się na nadziei jaka płynie z tego, że jestem Jego dzieckiem, jestem dzieckiem Abrachama w wierze. Tej nadziei muszę się trzymać, nawet wtedy gdy wszystko zawodzi. A ogromne trudności jakie mogą przyjść będą zapewne okazją aby okazała się Jego moc.

Aby przysłowie: "nie ma tego złego..", właśnie spełniło się dla mojego i innych dobra.. . Nie lękam się zatem życia.

 

p.s.

Tak się zastanawiam, czy czasem pobożność i modlitwy moich przodków: dziadków, pradziadków nie pozostaje bez wpływu na moje życie.. . I odwrotnie, ja również będę przodkiem dla moich wnuków i prawnuków. Zatem moje prawe i dobre życie może być błogosławieństwem dla pokolenia w którym jestem jednym z ogniw.. .

 

 

 

KOMENTARZE

  • Dzięki ci poldek.
    Oby Bóg dał ci wiele potomstwa, choć już je masz, bo uczysz wiele dzieci.

    Jesteś wspaniałym nauczycielem.
  • @Polonia 09:11:13, @Circ
    Dziękuję Wam za dobre recenzje - to zachęca do pisania. :-))))

    Zaś obrazek w avatarze, to rzeczywiście obraz który został potwierdzony przez Colton'a Burpo w książce: "Niebo istnieje naprawdę", jako podobizna Jezusa którego spotkał w niebie.

    Zamieściłem go tutaj, bo mam pragnienie aby ten blog był miejscem gdzie poznaje się Prawdę. A bez Niego to niemożliwe. :-))


    p.s.

    Polecam także konferencje pewnego dominikanina. KOnferencje o postaciach Biblijnych w świetle doświadczeń współczesnego człowieka:
    www.langustanapalmie.pl

    Stąd u mnie też zrodziła się pewna fascynacja historiami Starego Testamentu.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • @von Finov 13:15:15
    Niestety ale Twój post nie mieści się w zasadach kultury dyskusji. Jest pełen insynuacji. Musze go wyciąć.
  • @von Finov 17:49:08
    Uwagi ad personam zachowaj dla siebie.Jeśli odnosisz się do treści wpisu, bardzo proszę.

    Uwagi ad personam są trollingiem.
  • @von Finov 13:43:41
    ""Wiem, że abyś nie skasował wpisu, to trzeba Cię pochwalić, pokomplementoawć, to wtedy nie kasujesz, gdyż jak widać, krytycznych wpisów nie bardzo trawisz.""

    Masz dobre poczucie humoru. Przecież pisałem Ci kilkakrotnie, dlaczego kasuję.

    """Spróbuj sobie wyobrazić, że żyjesz np. w IIIw. po Chrystusie.
    I teraz kilka pytań:

    Czy zdecydowałbyś się wtedy na bycie chrześcijaninem, Chrystusowcem?
    Czy raczej wybrałbyś pogaństwo?

    Czy przyjąłbyś chrzest w wieku dorosłym poprzez całkowite zanurzenie w wodzie?

    Czy spożywałbyś jako członek Kościoła Wieczerze Pańską pod dwoma postaciami, tak jak w Biblii?

    Czy używałbyś koralików, paciorków do mechanicznego powtarzania modlitw, pacierzy?

    Czy w modlitwach zwracałbyś się do zmarłych ludzi, czy tylko do Boga?

    Czy wybierając bycie naśladowcą Chrystusa, to czy uprawiałbyś kult tzw. Matki Boskiej?

    A co z funkcjonowaniem Kościoła bez papieża i kardynałów?

    Czy na biskupów desygnowałbyś kawalerów, czy tylko żonatych i w dodatku z dobrze wychowanymi dziećmi?

    Jak łatwo się zorientować, Józef nawet nie znał tych wszystkich średniowiecznych pomysłów na religijność, a żył w bliskości i dobrej relacji z Bogiem.

    Jak myślisz, która forma życia z Bogiem, chrześcijaństwa, Chrystusowości jest bliższa nauce i przykładowi Chrystusa? Ta współczesna w wydaniu Kościoła Rzymsko-katolickiego, czy ta z III w.?
    Potrafisz na te kilka prostych pytań odpowiedzieć rzeczowo?""

    Z mojego punktu widzenia nie ma znaczenie "owe ćwiczenie", które mi zaproponowałeś. Z jednego powodu. Ja urodziłem się w konkretnym "tu i teraz", w konkretnym "tu i teraz" spotkałem Jezusa. W konkretnej rodzinie, parafii, Kościele.
    Dlaczego miałbym wątpić w coś, co przeżyłem, przeżywam i rozwijam i zastanawiać się "co byłoby gdyby", skoro moja historia jest całością i dziękuję za nią każdego dnia.
  • @von Finov 13:53:07
    Żegnam Pana.
  • @poldek34 22:13:45
    Ciekawy dyskutant, który obstaje werbalnie przy twierdzeniu, że każdy powinien mieć prawo do wypowiedzi, do przedstawienia swoich poglądów, a później wycina wypowiedzi świadomych Chrystusowców przedstawiających swoje poglądy, zgodne zresztą z Bozym Słowem.

    No i jak Cię traktować?

    A tak przy okazji? Uwierzyłeś kiedyś w Pana Jezusa Chrystusa, uwierzyłeś kiedyś Panu Jezusowi Chrystusowi? Bo jeżeli uwierzyłeś, to się na pewno ochrzciłeś!
    A jeżeli się dotychczas nie ochrzciłeś, to znaczy, że tak naprawdę jeszcze Panu Jezusowi Chrystusowi nie uwierzyłeś.
  • @von Finov 16:43:44
    Aby zaprezentować pogląd, musi on spełniać pewne wymogi.
    W regulaminie tego forum je znajdziesz.
  • Ja też chcę!
    == Jest to bardzo krzepiąca historia dla czlowieka ochrzczonego. A to dlatego, że będąc ochrzczonymm, jestem częścią tej obietnicy Abrachamowi - stanowię dziedzictwo obietnicy danej jemu właśnie.==

    Drogi Poldeku!

    Bardzo zaciekawiło mnie, jak to zrobiłeś, że podłączyłeś się do dziedzictwa obietnicy danej Abrahamowi?
    prosiłbym Cię, abyś pomógł mi w tym, abym i ja mógł skorzystać z tej obietnicy.
    Może opisz mi, w jaki sposób zostałeś ochrzczony. Chciałbym, abyś opisał mi to swoimi słowami;
    - ile lat miałeś, gdy byłeś chrzczony?
    - czy osobiście wierzyłeś, czy jeszcze osobiście nie wierzyłeś w Jezusa Chrystusa?
    - jak wyglądał obrządek, ceremonia?
    Wiem, że możesz sprowadzić odpowiedź do podania jednego, dwóch, czy kilku cytatów z Biblii, ale zdając sobie sprawę, że istnieją różne możliwości interpretacyjne wolałbym, abyś mi to dokładnie wytłumaczył, jak to było z tym Twoim chrztem?
    Wierzę, że jako uczciwy i prawy rzymski-katolik nie będziesz stosował wybiegów, uników, przemilczeń, aby mi nie podpowiedzieć, jak powinienem zostać ochrzczony. Bo przecież unikanie szczerej prawdy jest niegodne prawowiernego Rzymskiego-katolika.

    Z Bożym błogosławieństwem i nadzieją!
    von Finow
  • @von Finov 11:58:24
    Historia Zbawienia w Biblii zaczyna się "na dobre" od Abrahama, a kończy się na Paruzji, którą Jezus zapowiada. Która została opisana w symbolach w Apokalipsie św.Jana.

    To jeden ciąg wydarzeń, mających swój początek i koniec. Pyta Pan jakie miejsce w tej obietnicy mają Chrześcijanie. Ano takie, że przez Chrzest i Wiarę w Jezusa Chrystusa stanowią oni nowy Lud Boży, powołany do życia przez Jezusa. Nazywany także potomstwem Niewiasty ( o której mówi Księga ROdzaju a także Apokalipsa Św.Jana) które raz na zawsze pokona szatana i jego dzieło.

    To odpowiedź na pierwszą kwestię. Zaś druga, już pisałem wcześniej, że o intymnych i osobistych sprawach nie pisuję na forum. A do nich należą właśnie okoliczności przyjęcia chrztu i innych sakramentów.

    Zaś Dzieje Apostolskie mówią o tym, że przyjmowano chrzest całymi rodzinami. A więc z dziećmi i nawet niewolnikami. Zatem jeśli Pan chce sugerować wyższość chrztu dorosłych nad chrztem dzieci to jest Pan w błędzie. Chrzest dorosłych jak i dzieci ma swoje odzwierciedlenie Biblijne.

    Pozdrawiam.
  • @poldek34 14:40:05
    ==już pisałem wcześniej, że o intymnych i osobistych sprawach nie pisuję na forum. A do nich należą właśnie okoliczności przyjęcia chrztu i innych sakramentów.==

    Trochę mnie to zaskoczyła ta intymność w przyjmowaniu sakramentów. Rozumiem, drogi Poldeku, że w Twojej parafii sakramentów udziela się może nie potajemnie, ale w ukryciu, jakoś tak intymnie. To dla mnie bardzo nowa zasada przyjmowania sakramentu. Ciekawi mnie, jakie intymne sposoby powinienem zastosować - tak w praktyce, aby ta intymność sakramentów umożliwiła mi skorzystanie z obietnicy Abrahama?
    Jest to dla mnie o tyle tajemnicze, że w Konkordancji biblijnej do Tysiąclatki nie znalazłem ani jednej wzmianki o użyciu w Rzymsko-katolickiej Biblii wyrazu; intymność, intymne, intymny...
    Tak więc rozumiem, że Pismo Święte w tłumaczeniu i posiadające imprimatur Kościoła Rzymsko-katolickiego nawet ani razu nie używa wyrazu; "intymność...", a Ty praktykujesz intymność i to w sposób szczególny w odniesieniu do sakramentów.


    ==Zaś Dzieje Apostolskie mówią o tym, że przyjmowano chrzest całymi rodzinami. A więc z dziećmi i nawet niewolnikami.==

    I znowu czuję się trochę zakłopotany swoją słabą znajomością Pisma Świętego, gdyż jakoś umknęło mojej uwadze, aby w Biblii dzieci były chrzczone. Byłbym zobowiązany, gdybyś, drogi Poldeku, podał mi cytat mówiący o chrzczonych dzieciach. Tak konkretnie, nie dwuznacznie, ale otwarcie, że dziecko, czy dzieci zostałe ochrzczone.
    Dla mnie pewnym specyficznym sposobem rozumowania jest takie, że chrześcijanin, Chrystusowiec, to naśladowca Chrystusa i posłuszny Jego nauce.
    A jako przykład widzimy, że Jezus Chrystus nie był chrzczony jako niemowlak, jako dziecko, ale był tylko - czy aż, błogosławiony.
    Ja mojego syna nie chrzciłem tylko błogosławiłem jako niemowlaka. O swoim chrzcie, będzie musiał sam zadecydować, gdy uwierzy.
    I jeszcze raz, biorąc za przykład postępowanie Pana Jezusa Chrystusa zauważyłem, że też przyjał chrzest, ale dopiero w wieku dorosłym.
    Ciekawe jest dla mnie, czy dla Ciebie ważnym jest naśladownictwo Chrystusa?
  • @von Finov 15:42:12
    Pan nie potrafi uszanować tego, że ktoś nie chce z Panem się dzielić jakąś dziedziną życia. Proszę więc sobie odpuścić.

    Po raz kolejny zachowuje się Pan niegrzecznie i ironizuje Pan.

    To oznacza, że nie jest Pan zdolny do dyskusji. Gdyż dyskusja zakłada szacunek do rozmówcy i jego przekonań. Pan zaś przekracza tę granicę.

    Nie będzie odpowiedzi na Pana pytanie. W myśl zasady: "Nie rzuca się pereł przed wieprze.."

    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930